Ciężki okres czasu i wielka życiowa szansa

Galeria

Następnego dnia po południu cała piątka dziewczyn wraz z ciocią Mai i Justyny poszły na najbliższy posterunek policji. Wszystkie dziewczyny złożyły zeznania. Najtrudniej było Marioli opowiedzieć funkcjonariuszom o gwałcie, ale dała z siebie wszystko. Potem wszystkie dziewczyny zostały odwiezione radiowozem … Czytaj dalej

Ta sprawa doprowadziła do tego, że Alinę poznało całe miasto!

Aleksander zgodnie z obietnicą, jaką złożył swojej kuzynce, poszedł do tego całego Czuby. Postanowił, że uda, że chce kupić od niego jakieś narkotyki. Pomyślał, że przez to dowie się, jak miej więcej działa u nich ten interes.  Rano zadzwonił do Aliny i zapytał się, gdzie mieszkają ci studenci.

- Skoro mieszkają tam, gdzie Monika, to jej może wszystko przekażę, co? – zapytał Alek.

- Spoko, a ja przyjadę do niej wieczorem – zgodziła się Alina i dodała – Chyba ci faceci mnie kojarzą, bo wspominali o mnie podczas rozmowy w parku, więc lepiej, żebym się tam im nie pokazywała zbyt często.

- Ok, to życz mi szczęścia – pożegnał się Alek i rozłączył się z Aliną. Gdy skończył rozmowę, przyjechał akurat jego autobus.

 

Alek jeszcze dodatkowo wstąpił do Moniki, która pomogła mu zainstalować małą kamerę w plecaku, którą Alina dostała kiedyś na urodziny od swojego wujka. Potem mężczyzna poszedł do sąsiedniego pokoju. Serce waliło mu jak młotem, ale musiał to zrobić – w końcu się zdeklarował i bardzo chciał pomóc dziewczynom. Drzwi otworzył mu właśnie Czuba.

- No siemka, Olek! Widzę, że się zdecydowałeś! – zawołał mężczyzna wesoło i wpuścił Alka do środka. W pokoju było pełno butelek po piwie, pustych paczek po papierosach. Nigdzie raczej nie było żadnych narkotyków.

- A gdzie towar macie? – zapytał Alek.

- Już ci pokazuje! – zawołał Czuba i podniósł poduszkę na jednym z łóżek. Znajdowały się tam woreczki z przeróżnymi proszkami.

- No, to widzę, że jest z czego wybierać! – zaśmiał się Alek i stanął na chwilę na palcach, udając, że ogląda woreczki, aby uwiecznić ważne dowody ukrytą kamerą.

- Ile który kosztuje? – zapytał Alek.

- Kokaina 60, maryśka 30 – odparł Czuba i zapytał – Co bierzesz?

- Jeszcze się zastanowię – odpowiedział Aleksander i mimochodem spojrzał w stronę łazienki. Na wysokości jednej trzeciej drzwi zobaczył czyjąś twarz.

- Dobra, to ja pójdę do sąsiedniego pokoju, żeby mój kolega cię zapisał  - rzekł Czuba i poprosił jeszcze po nazwisko. W tym czasie Alek podszedł do drzwi łazienki i cichutko je otworzył. Na podłodze leżała dziewczyna w krótkich, czarnych włosach, ubrana w zielony top i szare, długie spodnie dresowe. Butów nie miała. Na ustach miała taśmę. Alek szybko zrobił jej zdjęcie i zamknął drzwi. Gdy Czuba przyszedł, szybko się z nim pożegnał i pobiegł prosto do Moniki. Gdy przyszedł do dziewczyny, oznajmił:

- Musimy iść jak najszybciej na policję! Oni tam kogoś trzymają!

Po tych słowach pokazał zdjęcia Monice i Ani, która rozpłakała się na jego widok, ponieważ była to jej koleżanka, Dorota, która zaginęła. Monika szybko zadzwoniła po Alinę. Alina specjalnie wyszła wcześniej z zajęć i przyjechała do nich po upływie półgodziny. Potem cała grupa wybrała się na posterunek policji, gdzie przedstawili film z ukrytej kamery. Policjanci byli bardzo zdziwieni.

- A jednak to prawda… – rzekł jeden z nich.

- Myśleliśmy cały czas, że te informacje o narkotykach są fałszywe… – powiedział drugi i dodał – Za każdym razem, gdy się tam zjawialiśmy, to nic nie znaleźliśmy.

- To widocznie dlatego wymyślili tą całą bajeczkę o tym duchu – odezwała się Alina i kontynuowała – Chcieli odwrócić uwagę państwa i mieszkańców od tego, że sprzedają narkotyki i przetrzymują dziewczynę.

- Ma pani rację – zgodził się z nią pierwszy policjant i zapytał – Ale dlaczego ją porwali?

- Widocznie ona o nich  wie coś, co im się nie podoba – odpowiedziała Alina.

Kilku policjantów wraz z grupą przyjaciół pojechała do akademika i dotarła do pokoju, w którym mieszkali dilerzy. Jeden z funkcjonariuszy zapukał normalnie, a gdy ktoś otworzył, od razu weszli i zakuli wszystkich studentów w kajdanki oraz uwolnili Dorotę.

 

Jak się później okazało, Dorota chciała iść na policję również z nagranym filmem, na którym dwóch mężczyzn z tego pokoju sprzedaje narkotyki. Jednak została ona przyłapana przez Czubę. Dilerzy chcieli ją zmusić do tego, aby usunęła ten film, jednak nie chciała się zgodzić. Przez kilka dni mężczyźni ją więzili i torturowali, aby w końcu zgodziła się. Mieli ją już zabić właśnie, gdy akurat wkroczyła policja.

- Bardzo ci dziękuję, Alino – zwróciła się Dorota po wyjściu z komisariatu do Aliny, która również zeznawała.

- Nie ma sprawy, po prostu lubię zajmować się zagadkami – uśmiechnęła się Alina i dziewczyny razem poszły do Moniki i Ani oraz Alka świętować zwycięstwo.

Wieść o tym, że Alina rozbiła grupę dilerów narkotyków rozeszła się z prędkością błyskawicy po całym akademiku, w którym mieszkała Monika. Za każdym razem, gdy Alina pojawiała się na korytarzu, słyszała wiele pochwał od sąsiadów swojej przyjaciółki.  Nawet na swojej tablicy na Facebooku czytała wiele pozytywnych wpisów. Internet również sprawił, że zainteresowały się nią lokalne media. Udzieliła wywiadu do gazety, do radia i do telewizji. Gdy mama wraz z  rodzeństwem zobaczyła ją w telewizji, zadzwoniła do niej, pękając z dumy. Alinę bardzo to ucieszyło, bo mama zawsze była sceptycznie nastawiona do jej pasji rozwiązywania zagadek kryminalnych i pomagania ludziom. Uważała, że to jest niebezpieczne.

- Kurczę, Alina jest teraz gwiazdą! – uśmiechnęła się Ania, gdy wraz z Moniką siedziały na swoich łóżkach w pokoju.

- No, w końcu zasługuje na to – rzekła Monika i dodała – Jest jak Anioł Stróż. Nie pozwoli, aby stało ci się coś złego i żebyś ty wpadła w to zło. W dzisiejszych czasach bardzo łatwo o to.

Po tych słowach pożegnała się z koleżanką i wyszła z pokoju.

Było dość ciepło, więc miała na sobie tylko bluzkę z krótkim rękawem i dżinsowe spodenki. W sklepie kupiła wszystkie jej potrzebne produkty. Było tego bardzo dużo, więc niosła dwie ciężkie torby. Gdy zbliżała się do akademika, niespodziewanie zjawił się przy niej Aleksander.

- Hejka! Jak tam mija dzień? – przywitał się wesoło.

- Cześć, dziękuję, dobrze, a tobie? – spytała również wesoło Monika.

- Również dobrze, mimo że mam dużo kolokwiów w tym tygodniu i jednego nawet nie zaliczyłem – odparł Aleksander i zapytał – Może pomóc ci z tymi torbami?

- Wiesz, może weź, chociaż jedną, bo już mnie jedna ręka boli – powiedziała Monika i dała chłopakowi jedną torbę. Gdy byli w windzie, Aleks znów spytał:

- Widziałaś wywiad z Aliną w telewizji?

- Oczywiście, jestem z niej szalenie dumna – uśmiechnęła się Monika i dodała – Cieszę się, że została doceniona za to, co zrobiła.

- Nic w tym dziwnego, w końcu uratowała komuś życie – powiedział Olek. Wyszli na korytarz i poszli pod drzwi pokoju Moniki. Dziewczyna otworzyła drzwi i oboje weszli do środka segmentu. Monika musiała drzwi do swojego pokoju również otworzyć za pomocą klucza, ponieważ Ania wyszła na zajęcia. Gdy weszli do środka, położyli zakupy na stole, a potem rozłożyli i pochowali do lodówki. Gdy skończyli, usiedli razem na krzesłach wokół stołu.

- Jak się trzymasz po zerwaniu z Frankiem? – zapytał Aleksander.

- Dobrze, już o nim zapomniałam – uśmiechnęła się Monika i dodała – A co?

- Nic, tak się pytam – odparł Olek i zaczął patrzeć się na stół.

- A ty jak po zakończeniu związku z Malwiną?

- Też dobrze – odparł Olek, ale Monika czuła, że kłamie.

- Nadal nie możesz się po niej pozbierać, co? – zapytała prosto z mostu.

- Wcale, że nie, już się po niej pozbierałem – odpowiedział Aleksander i dodał – Powoli o niej zapominam.

- No właśnie, powoli – rzekła Monika i dodała – Mnie możesz powiedzieć, nie powiem nikomu.

- Nawet Alinie? – zapytał Alek.

- Nawet Alinie – odparła Monika.

-  Chodzi o to, że nie mogę nadal zapomnieć o Malwinie…- oznajmił Alek i dodał – Mam wrażenie, że nadal ją kocham, mimo, że wiem, że mnie oszukała.

- Rozumiem cię, też tak przez chwilę miałam – rzekła Monika.

- Ciągle imprezuję, poznaje czasami naprawdę niezłe laski, ale i tak Malwina siedzi mi w głowie.

- Musisz po prostu być cierpliwi i poczekać. Czas jest najlepszym lekarstwem – powiedziała Monika, a po chwili dodała – Bardzo dobrze, że się bawisz, przynajmniej poprawiasz sobie humor.

- To może tak zamiast siedzieć tu i użalać się nade mną, pójdziemy gdzieś, co? – zaproponował Aleksander.

- A jaką masz propozycję? – zapytała Monika.

- Znam taką fajną lodziarnię, w której sprzedają wyśmienite lody. – odpowiedział Aleksander i zapytał z uśmiechem – Czy może jesteś na diecie?

- A gdzie tam! – zaśmiała się Monika i odpowiedziała – Możemy iść!

Po tych słowach oboje się podnieśli, zebrali i wyszli z pokoju.

Do lodziarni szli na skróty przez park. W pewnym momencie Monika źle się trochę poczuła i musieli usiąść na ławce.

- Pewnie dlatego tak się poczułaś, ponieważ miałaś ostatnio stresujący okres – rzekł Aleksander.

- Chodzi ci o tą aferę z duchem? – zapytała Monika i dodała – Trafiłeś w sedno. Ja i Ania byłyśmy naprawdę zestresowane i wystraszone, a teraz, gdy to się skończyło, to z nas te wszystkie emocje zeszły.

- Przepraszam państwa, czy mogłabym koło państwa usiąść? – odezwała się pewna starsza pani z laską.

- Ależ oczywiście – powiedziała Monika i się przesunęła do Alka.

- Przepraszam, że państwu przeszkadzam, ale bardzo się zmęczyłam – rzekła kobieta i otarła pot z czoła.

- Niech się pani niczym nie przejmuje, niech pani spokojnie odpoczywa – uśmiechnęła się Monika i wyciągnęła swój telefon. Dostała wiadomość od Aliny.

- O, wiesz, że Alina przed chwilą miała spotkanie z fanami?- powiedziała Monika wesoło.

- Z fanami? To już ma fanów? – zdziwił się Aleksander.

- Może pójdziemy zobaczyć, co? – zaproponowała Monika.

- Dobrze, chętnie zobaczę, jak moja kuzyneczka staje się celebrytką! – zaśmiał się Alek i zapytał – A gdzie to jest?

- Napisała mi, że na rynku – odpowiedziała Monika, wiąż patrząc na telefon.

- Dobra, to chodźmy tą drogą i wyjdziemy z parku prosto na przystanek – powiedział Olek, Gdy wstali, pożegnali się ze starszą panią i chwilę szli prosto, a potem skręcili w lewo. Wyszli z parku i znaleźli się na chodniku, niedaleko przystanka autobusowego. Szybko kupili bilety w kiosku i pojechali odpowiednią linią na rynek, Podczas jazdy Monika zapytała:

- A co z naszą lodziarnią?

- Na rynku jest również świetna lodziarnia, pracuje tam mój znajomy – odpowiedział Aleksander.

Gdy dotarli do celu, zobaczyli tłumy nastolatków wokół wielkiej sceny, na której siedziała na krześle Alina, a w ręce trzymała mikrofon. Obok niej stał prezydent miasta, Jarosław Kopytko. Był to mężczyzna około pięćdziesięciu lat, ubrany w czarny garnitur i niebieską koszulę, a na szyi miał zawiązany fioletowy krawat. Miał ciemne włosy, w niektórych miejsca siwe.

- Pani Alino, Kacper chciał się zapytać, dlaczego pani lubi zajmować się takimi rzeczami jak rozwiązywanie zagadek – rzekł prezydent.

- Od dziecka pasjonowałam się tajemnicami i zagadkami – oznajmiła Alina – Dosłownie korciło mnie zawsze, aby poznać przyczynę, dlaczego tak jest, jaka jest odpowiedź danej zagadki i tak mi już zostało.

Pan prezydent znów zaglądnął do swojej listy pytań i powiedział:

- Ilona za to pyta o pierwszą sprawę, jaką pani rozwiązała.

- Chodzi o taką poważną, czy o sprawę w ogóle? – zapytała Alina. Widać było, że to wystąpienie publiczne było dla nie bardzo stresujące. Ciągle przebierała palcami u lewej ręki.

- Może niech pani opowie o takim i takim – zaproponował prezydent.

- Taką niezbyt poważną sprawą było odkrycie, kto zjadł całe ciasto mojej babci, które było przygotowane na jej imieniny.  – powiedziała Alina i po przełknięciu ślin kontynuowała – Trochę mi to zajęło, ale odkryłam, że to byli dwaj kuzyni, którzy byli wielkimi żarłokami. A taka poważna to było odkrycie, kto rozprowadzał alkohol po szkole w drugiej gimnazjum.

Tak odpowiadała na kolejne pytania przez dobrą godzinę. Z czasem zaczęła być coraz mniej spięta i odpowiadać coraz szybciej i z uśmiechem. Wszystko dlatego, że zobaczyła swą najlepszą przyjaciółkę i kuzyna.

- I ostatnie pytanie… – rzekł pan prezydent, wyraźnie zmęczony czytaniem – Co każdy detektyw powinien mieć?

- Albo raczej kogo – odpowiedziała Alina i dodała – Przyjaciół. To oni zawsze nas dopingują, abyśmy się nie poddawali i śmiało osiągali swoje cele.

Po pytania przyszedł czas na autografy. To również Alinie zajęło dużo czasu, więc Aleksander i Monika poszli na lody. Sprzedawał w niej znajomy Alka, Miłosz.

- To jakie chcesz lody? – zapytał Aleksander.

- Truskawkowe – odparła Monika i dodała – Moje ulubione.

- Miłosz! Ja poproszę czekoladowe dla mnie i truskawkowe dla tej damy! – zawołał Alek do sprzedawcy, wskazując na Monikę. Dziewczyna zaśmiała się i wyciągnęła portfel, aby wyjąć pieniądze, Olek zwrócił się do niej tymi słowami:

- Nie musisz płacić, ja za wszystko zapłacę.

Monika schowała swój portfel z powrotem z uśmiechem. Uznała, że to było bardzo miłe ze strony kuzyna Aliny. Gdy skończyli lody, wyszli na rynek, żeby zobaczyć, czy rozdawanie autografów przez Alinę się skończyło. Na rynku nie było już żadnych tłumów, co bardzo ich zadowoliło. Nagle zobaczyli Alinę, która podeszła do nich i oznajmiła:

- No wreszcie już koniec! Jestem bardzo zmęczona i jednocześnie nadal nie mogę uwierzyć, że mam tylu fanów!

- Gratuluję ci, kuzyneczko! – zawołał wesoło Aleksander i przytulił Alinę. Monika również pogratulowała przyjaciółce.

- To co? – zapytał Alek – Idziesz gdzieś z nami?

- Oj, nie – odpowiedziała Alina i dodała – Jestem tak zmęczona, że marzy mi się teraz kanapa i telewizor. Monia, która jest godzina?

Monika chciała sięgnąć do tylnej kieszeni po telefon, ale go tam nie było. Sięgnęła później do drugiej i do kieszeń z przodu, a później zaglądnęła do torebki, lecz nigdzie telefonu nie było. Wraz z Aleksandrem poszła do lodziarni, spytała Miłosza, czy może nie znalazł gdzieś jej telefonu, lecz mężczyzna powiedział, że żadnego nie widział. W końcu cała trójka wybrała się do parku, gdzie byli Monika i Aleksander. Tam też go nie było. W końcu uznali, że został skradziony, dlatego Monika poszła na najbliższy posterunek policji. Monika wszystko opowiedziała policjantom, a gdy skończyła, funkcjonariusz oznajmił:

- Jak coś będziemy mieć, to panią poinformujemy.