Bardzo interesujące znalezisko w kontenerze na śmieci…

Galeria

Zbliżał się koniec września. Alina zakończyła kurs prawa jazdy i miała za sobą już egzamin teoretyczny. Zapisała się na egzamin praktyczny. Gdy tylko sobie o nim pomyślała, to zaczęła się denerwować. Wyobrażała sobie, jakie rzeczy mogą się stać, że może … Czytaj dalej

W niedługim czasie Alina otrzymała dwie złe wiadomości

Galeria

Niestety, ale Alina nie została przyjęta do biura detektywistycznego. Trochę jej było przykro, ale wiedziała dobrze, że to nie przeszkodzi jej pasji rozwiązywania zagadek. Coraz rzadziej myślała o Piotrze, ponieważ mężczyzna był już w więzieniu. Poza tym rozpoczęły się przygotowania … Czytaj dalej

Ciężki okres czasu i wielka życiowa szansa

Galeria

Następnego dnia po południu cała piątka dziewczyn wraz z ciocią Mai i Justyny poszły na najbliższy posterunek policji. Wszystkie dziewczyny złożyły zeznania. Najtrudniej było Marioli opowiedzieć funkcjonariuszom o gwałcie, ale dała z siebie wszystko. Potem wszystkie dziewczyny zostały odwiezione radiowozem … Czytaj dalej

Początek wakacji i nowo poznany chłopak prosi o pomoc

Galeria

Zaczęła się połowa czerwca, a wraz z nią sesje egzaminacyjne. Pierwsze egzaminy rok Aliny miał w terminie zerowym, więc połowę już miała za sobą.  Do następnego egzaminu miała kilka dni, więc podczas nauki postanowiła sobie zrobić przerwę.  Chciała iść wraz … Czytaj dalej

Ślad, który być może prowadzi do sprawcy i dwoje ludzi wreszcie się w sobie zakochało…

Galeria

W sobotnie popołudnie Monika poszła do Aliny, gdzie wraz z Olkiem zastanawiali się nad tym, kto mógł ukraść Monice telefon. – Raczej nie sądzę, że mogło się to zdarzyć w czasie twojego wywiadu, ponieważ cały czas stałem za Moniką – … Czytaj dalej

Kradzież bez żadnych śladów

Nadeszła zima. Zuzanna uczyła się bardzo dużo, ponieważ zbliżał się koniec półrocza. Dodatkowo odbywały się próbne matury. Na początku była matematyka, a potem polski. Trzeciego dnia każdy pisał jeden wybrany przedmiot. Zuza wybrała historię, ponieważ chciała dokładnie zobaczyć, co jeszcze musi poćwiczyć.  Gdy skończyła, wyszła z sali z niezbyt zadowoloną miną.

- I co? – zapytał Kuba, który napisał wcześniej matematykę.

- Muszę szczególnie powtórzyć nowożytność – westchnęła Zuzanna i dodała – Również więcej ćwiczyć…

- Nie załamuj się – uśmiechnął się Kuba i objął swoją dziewczynę, dodając – Zobaczysz, ile będzie procent, to wtedy będziesz wytykać sobie błędy.

- Ale ja już teraz czuję, co źle zrobiłam! – upierała się Zuzanna. Po chwili doszła do nich Basia i zawołała:

- Wiecie, co się stało?

- Co takiego? – zapytała poważnie Zuzanna.

- Pani Klusce zniknęły  perły, które nosiła jeszcze jej prababcia!

- Jeżeli to się stało w jej mieszkaniu, to może gdzieś indziej je dała… – rzekł Kuba.

- Tak, to się stało w jej mieszkaniu, lecz przeszukała cały dom i nigdzie ich nie znalazła.

Zuzanna i Kuba bardzo się zdziwili, więc postanowili pomóc emerytowanej nauczycielce od polskiego.  Akurat już nie mieli żadnych lekcji, więc  poszli do szatni, ubrali się i poszli do bloków niedaleko szkoły. W pierwszym z nich mieszkała właśnie pani Sławomira Kluska. Jej mieszkanie znajdowało się na pierwszym piętrze. Gdy przyszli do niej, od razu zapytali o naszyjnik z pereł. Kobieta odparła:

- Przeszukałam cały dom i nie ma ich! Zupełnie tak, jakby zapadły się pod ziemię!

Po tych słowach cała trójka weszła do środka. Mieszkanie pani Kluski było bardzo małe. Drzwi po prawej  prowadziły do saloniku, w którym znajdowała się kanapa, a obok niej jeden fotel. Przed nimi obok okna był telewizor stojący na półce z książkami.  Po lewej stronie, za fotelem były kolejne drzwi, prowadzące do sypialni. Znajdowało się w nim podwójne łóżko, regały po obu stronach. Przed łóżkiem była ogromna szafa na ubrania, a obok niej regał z książkami. Zaraz przy drzwiach znajdowało się małe biurko. Cały ten teren cała trójka przeszukała, zaglądając dosłownie do każdego kąta. Było tak, jak pani Kluska mówiła – pereł nie było!

- A nie była pani w nich może na jakiejś imprezie, na przykład na imieninach jakiejś przyjaciółki? – zapytał Kuba, Emerytka odparła:

- Byłam w nich na weselu córki w lipcu i nigdzie indzie więcej!

- A kogo pani ostatnio gościła w swoim domu? – zapytała Zuzanna.

- Swojego bratanka, Edwarda – odpowiedziała emerytowana polonistka.

- Kim on jest z zawodu? – spytała znów Zuza.

- Licytatorem na targach staroci – odpowiedziała kobieta.

- Widocznie ktoś faktycznie musiał pani ukraść ten naszyjnik – oznajmił Kuba.

- To dzwonię na policję – rzekła pani Kluska i już chciała pójść po telefon, gdy Zuzanna zatrzymała ją tymi słowami:

- Mój tata jest detektywem, nazywa się Błażej Wołtysik i mógłby pani pomóc.

- Błażej Sołtysik? Wiele o nim słyszałam… – powiedziała emerytka i zapytała  - Naprawdę jest taki dobry, jak mówią?

- Tak, oczywiście – odezwała się Basia i dodała – Może też dla pani to zrobić za dziesięć procent ceny!

- To wspaniale! – uśmiechnęła się pani Kluska.

- To opowiem mojemu tacie o całej sprawie i może jeszcze tego samego dnia przyjedzie do pani! – oznajmiła Zuzanna.

- To miłe z waszej strony, że chcecie mi pomóc – uśmiechnęła się staruszka. Przyjaciele pożegnali się z panią Kluską i wyszli z jej mieszkania.

- Dobrze, że podsunęłam jej mojego tatę – westchnęła Zuza i dodała – Policja pewnie by uznała, że kobieta oszalała.

- A ty co sądzisz o całej sprawie? – zapytała Basia.

- Dosyć nietypowa, przez co jest niezwykle interesująca – odparła Zuzanna i dodała – Mojemu tacie też pewnie się spodoba.

Po tych słowach cała trójka się pożegnała i każdy poszedł w swoją stronę.

 

Gdy Zuza wróciła do domu, ujrzała swojego tatę w salonie z książką w ręku. Podeszła do niego, aby się przywita. Mężczyzna z uśmiechem przytulił swoją córkę i zapytał ją o to, co było w szkole. Gdy Zuzanna wszystko opowiedziała, od razu przedstawiła problem pani Kluski. 

- No, to faktycznie jest to dziwna, a zaraze, fascynująca sprawa… – zamyślił się pan Błażej, a po chwili dodał – Trzeba się tym zająć.
Po tych słowach wstał, ubrał swój płaszcz i wyszedł, żegnając się z córką.  

Czekając na tatę, Zuza zabrała się za prace domowe. Musiała napisać wypracowanie z polskiego, zrobić zadanie z matematyki. Potem pouczyła się na sprawdzian z historii. Około godziny dziewiątej, wróciła jej mama ze szpitala. 

- Gdzie jest tata? – zapytała pani Sabina córkę.

- Poszedł do pani, której zaginęły zabytkowe perły – odpowiedziała Zuzanna. Mama pokiwała głową na znak, że zrozumiała i od razu poszła do łazienki, mamrocząc:

- Jaki ciężki był dziś dzień…

Była już dziesiąta wieczór, a tata nie wracał. W końcu otworzyły się drzwi i wszedł pan Błażej, cały przemoczony.

- Co się stało, kochanie? – zapytała zmartwiona pani Wołtysik.

- A nic takiego – uśmiechnął się jej mąż i dodał – Jacyś chuligani wylali na mnie zimną wodę. W dodatku z lodem. 

- I tak szedłeś z przystanka w taką zawieruchę? – zdenerwowała się pani Sabina i dodała – Możesz się rozchorować! Czemu nie zadzwoniłeś?

- Rozładował mi się telefon – odparł pan Błażej, rozbierając. się. 

- I co tato odkryłeś? – zapytała Zuzanna.

- Na razie to, co ty – odpowiedział tata i dodał – Jutro poobserwuję blok  od zewnątrz. Sprawdzę, czy ten złodziej nie przyjedzie tutaj raz jeszcze.

- A dlaczego sądzisz, że może przyjść jeszcze raz do tego bloku? – zapytała Zuzanna. 

- Pani Patrycja Wróbel ma kilka drogocennych naszyjników, w tym naszyjnik z pereł od swego męża – odpowiedział pan Błażej i poszedł do łazienki.  

„To tata uważa, że będzie chciał  jeszcze raz przyjść do tego bloku?” – mówiła do siebie w duchu Zuza – „Wątpię w to, a jeżeli już, to pewnie po jakimś dłuższym czasie. Chyba koleś nie jest tak bezmyślny, żeby wracać do tego bloku od razu. Jeśli jednak wejdzie do tego bloku, to pewnie uważa, że nikt nie jest w stanie go nakryć…”

Następnego dnia pan Błażej zgodnie z obietnicą pojechał do Ciechanowa, pod blok, w którym mieszkała pani Kluska. Po szkole Zuzanna dołączyła do niego i razem obserwowali budynek. 

- Jak sytuacja? – zapytała Zuzanna.

- Na razie nic się podejrzanego nie stało. Syn pani Kluski wszedł jedynie, pewnie chciał odwiedzić matkę. 

Po kilku godzinach siedzenia, zobaczyli, jak ktoś otwiera okno. Był to pan Edward, syn pani Kluski. Było bardzo dziwne to, że otworzył okno w mieszkaniu nie swojej mamy, ale pani Patrycji Wróbel. Porozglądał się i po chwili zamknął je. 

- Nie wydaje ci się to podejrzane? – zapytała Zuzanna tatę.

- Tak, ale trzeba to sprawdzić – rzekł pan Błażej – Widocznie mamy podejrzanego numer jeden. 

Po tych słowach wyszedł z samochodu i wszedł do budynku. Gdy wrócił oznajmił:

- Zapytałem się pani Wróbel, w jakim celu przyszedł do niej pan Kluska. Odpowiedziała mi, że chciał zapytać się, czy nie ma jakichś rzeczy do sprzedania. 

- I co? – zapytała Zuza.

- Pani Wróbel powiedziała, że ma wiele cennych naszyjników, ale są to głównie pamiątki z młodości – powiedział tata i pojechali do domu.

Szukanie śladów i niedoszłe zabójstwo

Kiedy Zuzanna przyszła ze szkoły, od razu zaczęła wypytywać tatę o drugie morderstwo.

- Kto tym razem został zabity? – zapytała przy obiedzie.

- Gustaw Lasek, właściciel sklepu mięsnego – odparł pan Błażej.

- W jaki sposób zmarł? – spytała go znów Zuzanna.

- Również został dźgnięty nożem – odpowiedział tata i zapytał – Czy mogłabyś coś dla mnie zrobić?

- Tak, a co? – odrzekła Zuzanna. Pan Błażej oznajmił z uśmiechem:

- Chciałbym, abyś zbadała te obie wstążki i dowiedziała się, skąd one pochodzą. Wydaje mi się, że możemy w ten sposób trafić na jakiś ślad morderczyni.

- Dobrze, a dlaczego sam tego nie możesz zrobić? – zdziwiła się Zuza.

- Chcę również nabrać tego mordercę – odparł pan Błażej i dodał – Widzisz, córciu, jak się dowie, że jego dziełem zajmuje się młoda dziewczyna, straci poczucie ostrożności i będzie mordował dalej.

- Ok, to jak zjem, to się zabieram za te wstążki – odpowiedziała Zuzanna.

Po obiedzie poszła do swojego pokoju i zaczęła przyglądać się wstążkom. Nie widziała w nich nic charakterystycznego, oprócz tego, że miały trójkątne końce. Postanowiła w internecie sprawdzić, co to mogą być za wstążki. Po godzinie żmudnego szukania odnalazła stronę internetową klubu fanek romansów. Wszystkie członkinie tej grupy nosiły właśnie takie wstążki w różnych kolorach. Najbliżej ten klub znajdował się w Ciechanowie. Dziewczyna od razu wyszła z domu, informując rodziców o swoim odkryciu i pojechała autobusem. Szukanie siedziby tego klubu zeszło jej z pół godziny, ponieważ znajdował się w takiej części miasta, której w ogóle nie znała. Gdy dotarła na miejsce, od razu poszukała przewodniczącej klubu. Nazywała się Alina Jaskółka. Była to kobieta po trzydziestce, miała farbowane rude włosy i brązowe oczy. Była ubrana w zieloną sukienkę, a na nogach miała szpilki.

- Dzień dobry, nazywam się Zuzanna Wołysik i jestem tu w sprawie dwóch morderstw – oznajmiła szybko. Pani Jaskółka była zszokowana tą wiadomością i szybko zapytała:

- A co to ma wspólnego z moim klubem?

Zuzanna pokazała wstążki i powiedziała:

- Podejrzewam, że to mogłaby być któraś z kobiet należących do pani klubu.

- Niebieską ma pani Halina Samosiejka, a czerwoną pani Natalia Szyk – odparła kobieta, zaglądając do małego notesika.

- Czy te dwie panie były na spotkaniu klubowym w dniu dwunastego września? – zapytała Zuzanna. Pani Jaskółka zaglądnęła do innego notesu i odpowiedziała:

- Oczywiście. Tylko pani Natalia Szyk przyszła właśnie bez swojej wstążki. Powiedziała, że ją zgubiła.

Po tych słowach pokazała Zuzannie kreskę w notatniku obok nazwiska Szyk.

- A czy pani Samosiejka nie zachowywała się jakoś dziwnie ostatnio? – spytała znów Zuzanna.

- Tak, ostatnio była nieco nerwowa – odpowiedziała pani Alina i dodała – Jak dowiedziałam się z gazet drugą ofiarą jest Gustaw Lasek, brat pani Haliny. Nigdy się z nim nie dogadywała. Mówiła o nim same złe rzeczy. Wiem o tym, bo prywatnie jesteśmy przyjaciółkami.

- A dlaczego miała z nim złe relacje? – zapytała Zuzanna.

- Mówiła mi, że Gustaw ukradł jej kiedyś dziesięć tysięcy złotych i zrobił to w taki sposób, że nie mogła tego nigdzie udowodnić – powiedziała pani Alina. Po tych słowach pożegnała się z Zuzanną, ponieważ musiała już iść na posiedzenie klubu.

Gdy Zuzanna wróciła do domu, wszystko opowiedziała tacie.

- No, to już wiemy, na kogo chciał zwalić najpierw – uśmiechnął się pan Błażej i dodał – A następnym razem widać, że sama chciała wszystko zrobić… Tylko jeszcze nie wiemy, czy to faktycznie ona. Zadzwonię do Radka i pojedziemy do niej wieczorem.

Gdy wieczorem  pan Błażej pojechał wraz ze swoim znajomym z policji do pani Haliny, Zuza uczyła się do szkoły. Gdy skończyła, jeszcze przed snem zastanawiała się nad tym, kto mógł być mordercą obu tych osób. Nagle ktoś zapukał do drzwi jej pokoju. 

- Proszę! – zawołała dziewczyna i wszedł jej tata. Usiadł na brzegu jej  łóżka i oznajmił:

- Przesłuchaliśmy tą kobietę. Twierdziła cały czas, że nie poszła na spotkanie klubowe, ponieważ jej ojciec trafił do szpitala. Jutro policjanci wszystko to sprawdzą. 

- A według ciebie mówiła prawdę? – zapytała Zuzanna. 

- Tak – odparł tata i dodał – Opowiadała jeszcze o takim bardzo dziwnym zdarzeniu. Właśnie wychodziła ze szpitala, gdy nagle jakiś mężczyzna otarł się o nią i zerwał jej właśnie jej wstążkę. 

Zuza ożywiła się i spytała znów:

- A pamiętała, jak wyglądał?

- Widziała tylko jakąś zakapturzoną postać w ciemnozielonej kurtce i w dżinsach – odparł pan Błażej i pożegnał się z córką.

W szkole Basia zaczęła wypytywać Basię o to, co odkryła wraz ze swoim tatą.

- Niestety, ale mamy niewiele – odpowiedziała i opowiedziała koleżance o mężczyźnie zauważonym przez panią Halinę. 

- To oznacza, że to nie ona mogła zabić pana Laska i mojego tatę? – spytała znowu Basia.

- Na to widocznie wygląda, ale policja jeszcze sprawdzi, czy faktycznie mówiła prawdę – odrzekła Zuzanna i poszły do klasy na język polski. 

Gdy  Zuzanna  wróciła do domu, tata oświadczył, że pani Halina Samosiejka mówiła prawdę. W ten sposób znów wrócili do punktu wyjścia. Jednak zastanawiająca była postać owego mężczyzny, który zabrał klubą wstążkę pani Halinie. 

- Powinniśmy go sprawdzić, tylko w jak? – zastanawiała się Zuzanna.

- Zadzwonię do mojego kolegi, może on coś się dowiedział? – odezwał się pan Błażej i wyciągnął swój telefon. Po krótkiej rozmowie oznajmił przygnębiająco:

- Nic nie mają na jego temat, przykro mi. 

Następnego dnia po szkole Kuba i Zuzanna poszli na podwójną randkę wraz z Michałem i Basią, którzy zaczęli się spotykać od wakacji.  Poszli najpierw do pizzerii, a potem na film do kina. Gdy Kuba wraz z Zuzanną odprowadzali  Michała i  Basię na przystanek, zobaczyli czyjeś nogi wystające zza krzaków. Podeszli i zobaczyli mężczyznę, który miał dosłownie nóż w plecach, który był owiniętą taką samą wstążeczką jakie widziała już Zuza, tylko była zielona. Basia zbladła, Michał przytrzymał ją od razu, a Zuzanna od razu zadzwoniła po swojego tatę. Kuba za to sprawdzał, czy ofiara jeszcze żyje. Mężczyzna oddychał, więc szybko zadzwonił po pogotowie. Gdy pan Błażej przyszedł, od razu pomógł mężczyźnie, który chciał się poruszyć. Zatamował krwawienie swoim własnym kapeluszem. Pogotowie przyjechało i zabrało rannego mężczyznę. 

- Wiem, kto to był – oznajmił pan Błażej i dodał – To był pan Henryk Gałązka, pracuje on w sklepie mięsnym. 

- Pojedziemy do szpitala? – zapytała Zuzanna – Może ten pan widział dobrze sprawcę?

- Dobry pomysł córciu, ale zrobimy to jutro, dzisiaj ten pan będzie musiał przejść operację – odparł tata i Zuzanna pożegnała się ze swoim chłopakiem i przyjaciółka oraz jej chłopakiem. 

Odnalezienie winnego i porwanie Zuzanny

Następnego dnia Zuzanna wraz ze swoim tatą ustalili plan jak ustalić prawdziwego zabójcę pani komornik. W tym celu pan Błażej zatrudnił się w warsztacie taty Michała. Za to Zuzanna wraz z Kubą śledzili podejrzanych mężczyzn. Zaczęli od Pawła Szczura. Mieszkał on na rynku w Ciechanowie. Siedział on na ławce przed blokiem i pił piwo. Nagle ktoś do niego krzyknął:

- Paweł, a czemu ty nie w pracy?!

- Ten frajer mnie zwolnił! – odburknął Paweł. Na zewnątrz wyszła kobieta w białym fartuchu z wałkiem.

- A nie mówiłam! Tyle razy cię prosiłam, żebyś przychodził do pracy na czas, a ty swoje! – krzyczała kobieta.

- Nie obchodzi mnie ten śmieć! – odparł groźnie Paweł i dodał – Ten facet zabił kobietę i nie chcę mieć nic z nim wspólnego!

- To prawda?! – zdumiała się kobieta z wałkiem – Myślałam, że to jakieś głupie plotki!

- Tak, to prawda i dobrze, że mnie zwolnił, bo nie chcę pracować z mordercą! – krzyknął Paweł i wszedł między bloki. Kuba i Zuza podeszli bliżej i wyszli zza czarnego golfa i schowali się za ogromną zjeżdżalnią dla dzieci. Potem podeszli do ściany jednego z budynków i nasłuchiwali, co mówi  Paweł, ponieważ Kuba zauważył, że rozmawiał przez telefon.

- Nie mogę uwierzyć, że ten drań zabił moją mamę! – mówił Paweł trzęsącym  głosem – Nie wybaczę mu tego!

Po tych słowach poszedł do swego domu.

Kuba i Zuzanna postanowili się przejść po rynku. Czekali tam na Basię i Michała, którzy obserwowali Janusza  Szczura.

- Coś zauważyliście? – zapytał Kuba.

- Nie zauważyliśmy nic takiego, co by mogło go obciążać – odparł Michał – Poza tym dowiedzieliśmy się o nim czegoś ciekawego…

Po tych słowach Basia i Michał zaśmiali się.

- O czym wy mówicie? – zapytała zdziwiona Zuzanna.

- Odkryliśmy, że umawia się z naszą nową nauczycielką od angielskiego, panią Kociołek!

- Serio? – zdumiał się Kuba i cała czwórka wybuchnęła śmiechem.

- A wy czegoś się dowiedzieliście? – zapytał Michał.

Kuba wraz z Zuzą opowiedzieli o rozmowie Pawła przez telefon.

- Hm… – zastanowił się Michał i rzekł – To chyba znaczy, że obaj ci faceci nie zabili pani Krystyny Sąsiedzik. Trzeba jeszcze sprawdzić tego Jacka Kaca.

- A jak to zrobimy? – zapytała Basia.

- On mieszka niedaleko mojego domu – odezwał się Kuba i dodał – Mogę ja go poobserwować.

- A czy mogę z Tobą? – zapytała  Zuzanna z uśmiechem.

- No, jeżeli chcesz, to możesz ze mną jechać! – zgodził się Kuba i wraz z Zuzą pojechali do miejscowości Kuby. Niedaleko jego domu znajdował się mały drewniany domek. Para schowała się za płotem i zaczęła obserwować dom. Nagle wyszedł z niej młody mężczyzna w szarym dresie i dżinsach. Trzymał w ręku papierosa. Nagle wyszła za nim starsza kobieta i zapytała:

- Jacuś, czy ja mogę się coś ciebie spytać?

- Jasne, babciu, o co chodzi? – zgodził się Jacek i kobieta zapytała:

- Czy masz coś wspólnego ze śmiercią pani komornik z Ciechanowa, Krystyny Sąsiedzik?

- A niby czemu miałbym mieć coś z tym wspólnego? – zdziwił się Jacek.

- Wiem, że jej nienawidzisz, bo odebrała ci dom z powodu twoich długów – rzekła babcia Jacka – Poza tym wiele razy wyciągałeś pistolet ze swojej szuflady.

Mężczyzna przybliżył się do kobiety i warknął:

- Lepiej nie oskarżaj mnie o takie rzeczy,stara wygo, bo mogę wyciągnąć ten pistolet i będziesz pierwszą moją ofiarą!

Po tych słowach wyszedł na chodnik.

Gdy Zuzanna i Kuba szli za Jackiem Kacem okazało się, że poszedł jedynie do sklepu i potem wrócił do domu.

- Dziwne to trochę jest…. – westchnął Kuba – Niby jest niewinny, ale ta starsza pani pokazała nam, że może mieć motyw.

- Zgadzam się z tobą – rzekła Zuzanna i chłopak odwiózł ją do domu.

Wieczorem  Zuzanna pogadała z tatą o tym, co wraz z przyjaciółmi zobaczyła, śledząc podejrzanych.

- Dobrze, to ja dam znać na policji – rzekł pan Błażej i podziękował córce, a potem dodał – Tak więc mamy dużo dowodów na to, że może coś mieć z tym wspólnego jedynie Jacek Kac, lecz warto by było jeszcze ich przesłuchać na wszelki wypadek.

Następnego dnia Zuzanna przesiedziała cały dzień w domu. Kuba pojechał z kolegami nad jezioro do kuzyna, a Basia pojechała do babci do Warszawy, ponieważ przebywała tam w szpitalu. Po południu, jej tata przyszedł do domu i oznajmił:

- Okazało się, że żaden z nich nie jest podejrzany o zabójstwo tej kobiety.

- To kto mógł ją zabić? – zapytała Zuzanna.

- Pojechałem do kostnicy, gdzie znajduje się ciało tej kobiety i mój znajomy, który zajmował się nią, znalazł obok niej na miejscu zbrodni wizytówkę Romana Zamiłowanego.

- Wiesz, kto to jest? – zapytała Zuzanna.

- Nie i dlatego chciałabym, abyś zobaczyła, kto to może być.  Spotkałabyś się z Michałem? – odparł pan Błażej.

- Oczywiście – powiedziała Zuzanna i wyszła z domu.

Gdy przyjechała do domu Michała, chłopak akurat był na podwórku. Dziewczyna przywitała się z chłopakiem i usiadła obok niego na leżaku.

- Wiesz może, kto to jest Roman Zamiłowany? – zapytała od razu Zuzanna.

- Pewnie – odpowiedział Michał i dodał – To największy rywal mojego taty. Też ma swój warsztat samochodowy, kilka kilometrów stąd. Próbował wielu różnych sztuczek, aby do siebie przyciągnąć więcej klientów. Na przykład kiedyś rozpowiadał, że mój tata ma części z kradzionych aut!

- Jejku, to faktycznie może mieć motyw – rzekła Zuzanna.

- A co?  Podejrzewacie go o zabójstwo tej kobiety? – zapytał Michał.

- Tak, ponieważ na miejscu zbrodni znaleziono jego wizytówkę – odpowiedziała Zuzanna i dodała – Tata mi mówił, że ofiara nie miała jej ani w kieszeni, ani w ręce, tylko leżała obok niej.

- A tamci kolesie są niewinni? – spytał znów Michał.

- Tak. Gdy my ich śledziliśmy i według ich  zeznań wynikło, że mieli alibi i nie mieli nic wspólnego z tą zbrodnią.

- No, to tata może być spokojny, że to nie on i ci faceci też – rzekł Michał z uśmiechem. Po tych słowach Zuzanna pożegnała się z chłopakiem i poszła na przystanek.

Autobus spóźniał się już dziesięć minut. Zuza bardzo się niecierpliwiła. Po chwili na przystanek przyszedł wysoki, zakapturzony mężczyzna. Zuzanna usiadła i zaczęła pisać wiadomość do taty, że przyjedzie trochę później, ponieważ autobus się jej spóźnia. Nagle niespodziewanie mężczyzna skoczył na nią, ogłuszył i wsadził do worka.

Zuzanna obudziła się w ciemnym pomieszczeniu. Siedziała na krześle, mając związane nogi i ręce, a także zaklejone usta. Nie miała pojęcia, co się stało.  Nagle usłyszała rozmowę.

- Po co ją złapałeś? – zapytała kobieta.

- No jak to po co? – zdziwił się mężczyzna – Po to, żeby zaszantażować tego detektywa. To jego córka.

-  A czemu go chcesz szantażować? – zapytała kobieta.

- Przez przypadek usłyszałem rozmowę tej dziewczyny z synem Miśka. – odparł mężczyzna i dodał- Podejrzewają mnie o zabójstwo tej kobiety, ponieważ znaleziono moją wizytówkę obok jej ciała!

- To jak ty ją zabijałeś?! – zdenerwowała się kobieta – Miałeś nie zostawić żadnych śladów!

- Wiem, starałem się, ale tak się spieszyłem, że nie zauważyłem tego! – tłumaczył się mężczyzna. Zuzanna od razu zrozumiała, że to jest Roman Zamiłowany i to prawda, że to on zabił panią komornik. Po chwili usłyszała, że ci ludzie idą gdzieś na górę i została sama. Postanowiła podjąć próbę uwolnienia się, lecz się jej nie udało. Przewróciła się i znów straciła przytomność.

 

 

 

 

 

 

Sprawa taty Michała.

Zuzanna i Kuba zostali oficjalnie parą. Dziewczyna była bardzo szczęśliwa. Wychodzili ze sobą niemalże każdego wieczora, a w ciągu dnia wysyłali do siebie sms-y. Basia również cieszyła się wraz z nimi.

- Wreszcie stało się to, co mogło stać się już dawno! – zawołała na wiadomość o związku Zuzanny i Kuby, gdy przyszła do swej przyjaciółki.

- A dlaczego miało się to stać dawno? – zapytała Zuzanna, kładąc się na łóżku.

- Bo on się w tobie kochał gdzieś od wiosny i ten idiota nie miał odwagi powiedzieć ci, że szaleje za tobą! – odparła Basia i dodała – Mówiłam ci już przecież o tym!

- Ja w ogóle nie mogę uwierzyć, że ktoś się w ogóle we mnie zakochał i ja go pokochałam – rzekła Zuza – Ta szczeniacka miłość sprzed pięciu lat i Sebastian utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie zasługuję na prawdziwą miłość, że już na zawsze będę sama.

- Och, Zuza, nawet tak nie myśl! – powiedziała Basia i dodała – Wiem, że to, co ci oni zrobili bardzo cię bolało, ale przecież masz tylko osiemnaście lat! Całe życie przed tobą! Niejeden facet cię uszczęśliwi i niejeden złamie ci serce!

- Masz rację, Basia – uśmiechnęła się Zuzanna.

- To co, wyjdziemy na zakupy? – zapytała Basia – Widziałam ładne spodnie w sklepie na rynku.

- Dobrze, to idziemy – powiedziała Zuza i wzięła swoją torebkę, a potem obie dziewczyny wyszły z domu, żegnając się z panią Sabiną.

Chodziły po rynku, szukając sklepu, w którym Basia zobaczyła bardzo ładne spodnie. Niestety, ale nie pasowały na Basię, ani na Zuzannę, a ekspedientka nie miała mniejszego i większego rozmiaru.  Gdy wychodziły na zewnątrz, usłyszały krzyki. Kilku umięśnionych, wysokich mężczyzn w dresach kopali po całym ciele jednego chłopaka. Był to jednym z kolegów Kuby, Michał. Basia szybko zadzwoniła po policję, która przybyła dosłownie po minucie, ponieważ jeden radiowóz znajdował się niedaleko. Policjanci szybko  aresztowali sprawców, a Basia i Zuza zajęły się Michałem. Chłopak miał wiele siniaków na ciele.

- Jak się czujesz? – zapytała Basia.

- Ręka mnie strasznie boli – rzekł Michał. Basia opatrzyła mu rękę i rzekła:

- Chodźmy do pobliskiej przychodni, podobnie masz złamaną. Po tych słowach odeszła z Michałem.

- Panowie znają tych mężczyzn? – zapytała Zuzanna jednego z policjantów.

- Ależ oczywiście – odparł policjant – Są notowani za wszelkiego rodzaju kradzieże i rozboje.

- A jak się oni po kolei nazywają? – spytała znowu Zuzanna.

- Janusz Firanka, Paweł Szczur i Jacek Kac – odparł policjant i wsiadł do radiowozu. Zuzanna postanowiła pójść do przychodni, gdzie poszła Basia wraz z Michałem. Gdy zbliżała się do budynku, zobaczyła ich obojga wychodzących na zewnątrz. Michał miał zabandażowaną dłoń.

- I jak ręka?- zapytała Zuza.

- Skręconą mam – odparł Michał. Potem Basia zapytała:

- Znasz tych gości?

- Niestety, tak – odpowiedział Michał – Pracują w warsztacie mojego taty. Właśnie ich wylał, ponieważ spóźniali się do pracy i  często nie przychodzili kilka razy pod rząd.

- A więc zamiast mieć pretensje do twojego taty, to postanowili spuścić ci łomot? – zdumiała się Basia.

- Żałosne – dodała Zuzanna.

- Chcieli, żebym przekonał tatę, aby ich zatrudnił jeszcze raz, lecz odmówiłem im i zaczęli mnie bić – powiedział Michał.

Doszli do przystanku. Basia i Zuza usiadły po obu stronach Michała i czekali na autobus.

- Jak tam dziewczyny wakacje? – zapytał Michał. Basia od razu zaczęła opowiadać o swoim pobycie w Irlandii, a Zuzanna o swojej przygodzie w Sosenkach.

- No, to całkiem ciekawie mijają wam wakacje… – westchnął Michał i dodał

- Ja nie mam tyle często, co wy.

- A co się stało? – zapytała Basia.

- Planowałem w tym roku pojechać z moim starszym bratem do Londynu na miesiąc, lecz ojciec mi nie pozwolił – odparł Michał i po chwili dodał smutno – Uważa, że powinienem zostać w domu i pomagać mu w warsztacie.

- A dlaczego akurat ty? – zapytała Zuzanna – Przecież jest jeszcze twój brat.

- To długa historia… – westchnął Michał.

- Powiedz nam, bo widać, że jesteś bardzo strapiony tą sytuacją – powiedziała Basia.

- Ok – zgodził się Michał i oznajmił – Gdy mój starszy brat poszedł do liceum, a nie do technikum, mój tata był bardzo rozczarowany. Postanowił mnie przekonać do tego, żebym poszedł do technikum i był mechanikiem. Początkowo bardzo mnie kręciło naprawianie aut i te inne sprawy, jednak z czasem odkryłem inną pasję – komputery.

- Tata nie był również zadowolony, że poszedłeś do liceum? – spytała Basia.

- Można powiedzieć, że był wściekły – odparł Michał i dodał – Przez to każdego roku każe mi pracować  w swoim warsztacie i uczy mnie wszystkich tych rzeczy…

-Postawiłeś się mu chociaż raz? – zapytała Zuzanna.

- Pewnie, mój brat też mnie bronił – odrzekł Michał – Ale nic to nie dało. Mama poparła tatę…

- Widocznie musisz z nimi poważnie porozmawiać – oświadczyła Basia – Musisz im powiedzieć, że już jesteś na tyle dojrzały, że potrafisz wybrać swoją drogę życiową. A to, że nie będziesz mechanikiem, powinien twój tata zaakceptować. Liczy się przecież twoje szczęście.

Nagle przyjechał autobus i Michał wstał, mówiąc:

- Wielkie dzięki za radę. Oby poskutkowała.

- Nie ma sprawy! – zawołała do niego Basia i dziewczyny poszły dalej na zakupy.

Następnego dnia Zuzanna i Kuba wybrali się do nowo otwartej lodziarni. Wnętrze lokalu było bardzo ładne. Niebieskie ściany, białe stoły z czarnymi krzesłami i ciemny parkiet na podłodze. Oczywiście Zuzanna powiedziała tacie, że jedzie z Basią na miasto, ponieważ znowu by ją szpiegował.  Siedzieli razem przy stole w ustronnym miejscu i wesoło rozmawiali.

- A wiesz co słyszałem ostatnio? – zapytał Kuba i dodał – W warsztacie taty Michała znaleziono martwą kobietę!

- O jejku i co? – spytała zaskoczona Zuzanna.

- Wszystkie ślady wskazują na niego, ale facet cały czas mówi, że to nie jego robota.

- A ty co o tym sądzisz? – zapytała Zuza.

- Mnie to totalnie zszokowało – odpowiedział Kuba – Znam tatę Michała bardzo dobrze, mój tata też i obaj dobrze wiemy, że mu by życiu nie przyszłoby coś takiego do głowy.

- Poza tym, kim była ofiara? – spytała Zuza.

- Krystyna Sąsiedzik – odparł Kuba i dodał- Była komornikiem i często przychodziła do taty Michała. Miał tam kilka długów, które w końcu regularnie spłacał.

- To dlaczego miałby ją zabić? – zapytała Zuzanna.

- Właśnie i to jest dziwne – rzekł Kuba.

- Może powiem o tym mojemu tacie i on odkręci całą tą sprawę? – zapytała Zuza.

- Dobry pomysł! – zawołał Kuba.

Gdy wieczorem Zuza wróciła do domu i zrobiła sobie kolację, tata podszedł do niej i powiedział:

- Okłamałaś mnie.

- Niby dlaczego? – zapytała Zuzanna lekko zdenerwowana.

- Wyszłaś z domu ładniej ubrana niż zwykle i uśmiechnięta od ucha do ucha – odparł pan Błażej.

- Co przez to sugerujesz, tato? – zapytała Zuzanna.

- Poszłaś spotkać się z Kubą? – spytał tata.

- Tak i wiesz o czym mi opowiedział? – odparła pytaniem Zuzanna i powiedziała tacie o problemie taty Michała.

- Oj, współczuję mu – rzekł pan Błażej – Chętnie bym mu pomógł. 

- To może pojedziesz do niego i porozmawiasz z nim? – zapytała Zuza.

- Oczywiście, gdzie on mieszka? – spytał tata. Zuzanna zadzwoniła do Kuby i zapytała się o adres Michała. Po rozmowie przekazała informacje swojemu tacie i pan Błażej pojechał do taty Michała. 

Późnym wieczorem tata przyjechał do domu.  

- I jak? – zapytała Zuzanna. 

- Porozmawiałem z tym mężczyzną i z moich obserwacji wynika, że mówił on prawdę. Został wrobiony. 

- Czy kogoś on podejrzewa? – spytała Zuzanna. 

- Tak, swoich byłych pracowników: Janusza Firankę, Jacka Kaca i Pawła Szczura. 

- To są te same osoby, które pobiły jego syna! – oznajmiła Zuza i dodała – Zrobili to właśnie dlatego, że jego tata ich zwolnił!

- No, to mamy pierwszych podejrzanych – powiedział pan Błażej i dodał z uśmiechem – I będziesz mi musiała pomóc. 

Ukaranie winnych i powrót do domu

Gdy doszli nad jezioro, był już późny wieczór. Rozłożyli namioty i rozpalili ognisko. Na kolację usmażyli sobie kiełbaski. Podczas jedzenia rozmawiali o tym, co zobaczyli i usłyszeli zza płotu pani Szum.

- I wyszło szydło z worka – oznajmiła Zuzanna – Teraz już wiemy, kto jest odpowiedzialny za te wszystkie morderstwa. - Tak, ale w jaki sposób je maskowała? – zapytał Kuba.

- Z tego, co usłyszeliśmy, to można wywnioskować, że podczas popełniania przestępstwa używała białych rękawiczek, aby nie zostawić po sobie żadnych odcisków palców – odezwał się Dawid – Dodatkowo upozorowała samobójstwo dwóch z nich.W jaki sposób?

- Musimy jeszcze porozmawiać z panią Danusią na ten temat – powiedziała Zuzanna i dodała – Może pamięta, jak wyglądało ciało jej syna.

- Ja mam wrażenie, że Klara musiała ogłuszyć ofiarę, a potem ją powiesić albo po prostu udusić i obwiązać jej szyję sznurkiem – rzekł Dawid.

- Masz rację – zgodziła się z nim Zuza i dodała – Dlatego najpierw musimy porozmawiać z panią Danutą i jeżeli nasze obawy się potwierdzą, idziemy na policję!

- Spoko, to jeżeli nasz plan ułożony, to może idziemy już spać, co? – zapytał Kuba i ziewnął.

- Ok, to dobranoc, chłopaki! – powiedziała Zuzanna i weszła do swego namiotu.

Nad ranem obudził ją deszcz.  Nagle ktoś zaczął powolutku wchodzić do wnętrza jej namiotu. Dziewczyna się przestraszyła i zapytała:

- Kto tam?

- To tylko ja – szepnął Kuba i dodał – Namiot mi powoli przemaka i chciałem sprawdzić, czy u ciebie nic się nie dzieje.

- Dzięki, ale chyba jest w porządku – zaśmiała się Zuzanna i posunęła się trochę chłopakowi. Kuba położył się obok dziewczyny i pogłaskał ją po głowie. Zuzanna odwróciła się do niego twarzą i spytała z uśmiechem:

- Znowu coś kombinujesz?

- Nie, po prostu podobasz mi się – odparł Kuba – Chyba wiesz o tym.

- Tak, wiem – rzekła Zuzanna i przytuliła się do chłopaka. Potem zaczęli się namiętnie całować. Tą piękną chwilę przerwał piorun.

- Gdyby mój pies Rambo tu był, schował by się pod koc! – zaśmiał się Kuba i przytulił Zuzannę mówiąc:

- Kocham cię. Nawet nie wiesz, jak bardzo…

Obudzili się około dziewiątej rano, gdy Dawid zagrał na trąbce i krzyknął:

- Wstawać!!!!!

- Siema, Dawid – odezwał się Kuba, wychodząc z namiotu. Za nim wyszła Zuzanna.

- O, Kubuś tak się bał burzy, że aż uciekłeś do koleżanki, czy może chciałeś pocieszyć Zuzę? – zaśmiał się Dawid. Kuba też wybuchnął śmiechem. Gdy zjedli śniadanie, poszli do rzeki się wykąpać. Potem poszli do pani Danusi i zapytali ją o szczegóły dotyczące śmierci jej syna.

- Pokażę wam zdjęcia – rzekła pani Danuta i wyciągnęła z szuflady zdjęcia, na których znajdował się martwy mężczyzna.

- Wynajęłam swojego własnego lekarza sądowego i orzekł on, że zginął przez uduszenie – rzekła kobieta i dodała – Powiedział mi, że się nie powiesił,  musiał go ktoś udusić. W dodatku lekarz sądowy sprowadzony z urzędu powiedział, że mój syn się na pewno powiesił. Mój znajomy za to zauważył na jego głowie wielkiego guza. Po tych słowach pokazała zdjęcie głowy ofiary, na której widniał wielki guz.

- To na stówę musiał go ktoś uderzyć! – oznajmiła Zuzanna.

- Idziemy z tym na policję? – zapytał Dawid.

- Właściwie teraz mamy szansę ujawnić prawdę – rzekła pani Danuta i dodała – Szefem policji wcześniej był bardzo dobry znajomy dzisiejszego prezesa sądu, więc wszystko pewnie było załatwione tak, że sprawa mogła być przedstawiana jako nie do rozwiązania.

- Oprócz tych zdjęć i opinii lekarza sądowego mamy jeszcze jeden dowód przeciw pani Szum – oświadczył Kuba i Zuzanna odtworzyła nagranie z wczorajszego wieczora. Pani Danuta była zszokowana.

- A więc to tak! – zdenerwowała się i zwróciła się do młodych ludzi – Idziemy na policję!

Na komisariacie policjanci byli również zaskoczeni nowymi dowodami.

- Widać, że ma to związek z pozostałymi zbrodniami – rzekł policjant i polecił swym podwładnym zatrzymać Klarę Szum i prezesa sądu.  Gdy przestępcy zjawili się na komisariacie, od razu ich przesłuchano, pokazując materiały dowodowe, odtwarzając nagranie i także zjawił się znajomy pani Danusi, lekarz sądowy, który przedstawił swą opinię o okolicznościach śmierci ofiary. W końcu podejrzani przyznali się do wszystkiego i zostali skierowani do aresztu.

Potem cała trójka odprowadziła panią Danusię do domu. Kobieta była bardzo smutna.

- Nie mogę uwierzyć, że to ona zrobiła – rzekła po chwili ocierania łez – Wybaczyłabym jej wszystko, ale to, że zabiła moje jedyne dziecko jest niewybaczalne!

- Proszę się już nie martwić, pani Danusiu- pocieszał ją Dawid – Może nic nie przywróci pana syna do życia, ale najważniejsze jest to, ze sprawcy zostali odnalezieni i czeka ich surowa kara.

Cały następny dzień Kuba i Zuzanna spędzili bawiąc się nad jeziorem. Było tam wiele różnych atrakcji, na przykład koncerty, co bardzo spodobało się Zuzie.  Dawid również oprowadził ich po mieście i pokazał im wszystkie pozostałe zabytki. Tak było przez kolejne dwa dni. Potem przyszedł czas na powrót do domu.

- No, to pewnie świetnie się bawiłaś, Zuzanno – rzekł pan Wojciech z uśmiechem, gdy jechali do domu.

- Oczywiście – odparła Zuzanna.

- Nie tak często można natknąć się na takie ciekawe sprawy, co? – zapytał pan Wojciech.

- Muszę przyznać, że tak sprawa była bardzo intrygująca – odpowiedziała Zuzanna i po chwili dodała – Mój tata nawet nigdy się z taką nie spotkał! Jak mu opowiem o tym wszystkim, to pewnie będzie uważał, że zmyśliłam to wszystko!

- Ja i Kuba jesteśmy świadkami na to, że coś takiego miało miejsce! – powiedział pan Wojciech z uśmiechem.

Gdy pan Wojciech podjechał pod dom Zuzanny, Kuba ją odprowadził do furtki.

- Dziękuję ci, że ze mną pojechałaś – powiedział do niej i wziął ją za rękę.

- Nie ma sprawy, było mi bardzo miło, zwłaszcza spanie z tobą w namiocie, ty tchórzu!- zaśmiała się Zuza.

- Skoro tak lubisz moje towarzystwo, to zapraszam cię na kolację w sobotę w mojej ulubionej restauracji – oznajmił Kuba i pocałował dziewczynę w usta. Potem dodał:

- Tylko postaraj się, żeby twój tata nas nie śledził.

- Spoko, postaram się! – uśmiechnęła się Zuzanna i miała już wejść na podwórko, gdy pojawił się je tata z łopatką i krzyknął do Kuby:

- Hej, szczeniaku! Ja tak nie pozwalam sobie pogrywać z moją córką!

- Tato, spokojnie, to Kuba przecież, znasz go i wiesz…

- Nie próbuj go bronić, ja znam takich frajerów! – przerwał jej tata.

- Ależ proszę pana, ja mogę panu oświadczyć, że ja nie zamierzam skrzywdzić Zuzanny. Ja ją naprawdę kocham!

- Błażej, co ty wyprawiasz?! – krzyknęła mama Zuzanny – Wstyd nam robisz przed sąsiadami!

- Ja bronię naszą córkę! – odparł pan Błażej.

- To przestań bronić i właź do domu! – krzyknęła pani Sabina i pan Błażej wszedł machinalnie do domu. Pani Sabina podeszła do Kuby i przeprosiła go za zachowanie męża i wraz z Zuzanną pożegnała chłopaka.