Wszyscy członkowie odnalezieni i piękna nagroda dla Aliny

Galeria

Alina wraz z Dawidem zaczęli śledzić menadżera zespołu. Zaczęli gdzieś od szóstej rano. Dawid pożyczył samochód taty i pojechali razem pod hotel, w którym mieszkał mężczyzna. Pan Kazimierz Serek był mężczyzną po pięćdziesiątce. Był wysoki, dobrze zbudowany i zawsze chodził … Czytaj dalej

Szukanie podejrzanych i znalezienie kolejnego członka zespołu

Galeria

Pan Byk oczywiście poprosił o pomoc Alinę, a ona Dawida, ponieważ obracał się trochę w przemyśle muzycznym. Jednak nie był tak popularny jak Red Pants, więc nie miał pojęcia, dlaczego pozostali członkowie grupy zniknęli, a wokalista został znaleziony w  śmieciach. … Czytaj dalej

Bardzo interesujące znalezisko w kontenerze na śmieci…

Galeria

Zbliżał się koniec września. Alina zakończyła kurs prawa jazdy i miała za sobą już egzamin teoretyczny. Zapisała się na egzamin praktyczny. Gdy tylko sobie o nim pomyślała, to zaczęła się denerwować. Wyobrażała sobie, jakie rzeczy mogą się stać, że może … Czytaj dalej

Wykonana misja i masa nagród

Monika przez cały następny dzień szukała agentów, którzy mogliby gościć u siebie członków niemieckiego zespołu. Pisała do agentów, którzy pochodzili z różnych krajów w języku angielskim. W końcu znalazła miejsca dla wszystkich mężczyzn. Georg został wysłany do Chin, Gustav poleciał do Szwecji, a Tom do Brazylii. Za to Bill poleciał wraz z Moniką do jej domu.

- Ile będziemy tak rozdzieleni? – zapytał Bill, gdy jechali autobusem z Krakowa.

- Przynajmniej tydzień lub do końca mojej misji – powiedziała Monika – Postaram się złapać tego Zeszycika i Arzta jak najszybciej.

- Miałaś kiedyś z nimi do czynienia? – zapytał wokalista.

- Tak – odparła Monika – Zwłaszcza z Arztem. Nikt nigdy go nie mógł dokładnie znaleźc, a jeśli już, to trudno go było złapać. Z Dawidem Zeszycikiem mieli do czynienia moi starsi koledzy i koleżanki. Mówili mi nieraz, że ten przestępca jest wyjątkowo sprytny i niebezpieczny, więc byłoby to wielkim wyczynem złapać go.

- Nie mogę w to uwierzyć, że istnieje taka organizacja, w której pracują nastolatki! – powiedział Bill –  Jak wy możecie zajmować tak niebezpiecznymi przestępcami?

- Wiem, że to trochę nierealne, ale też dzięki temu łatwo możemy zachować anonimowość – rzekła Monika – Przecież nikt normalny by w to nie uwierzył!

- Zdaje sobie z tego z sprawę – powiedział Bill – I widać, że to działa!

Gdy dotarli na dworzec miasta, w którym mieszkała Monika, chwilę pochodzili po mieście do przyjazdu Asi.  W tym czasie Monika kupiła kilka ubrań artyście, żeby zmienić trochę jego wygląd.

- To kogo ze mnie zrobisz? – zapytał Bill.

- Będziesz kolegą mojej siostry ze studiów. – odparła Monika – Poznaliście się na jej stypendium w Niemczech.

- A to ona studiowała germanistykę? – zapytał Bill.

- Tak, jest tłumaczem. – powiedziała Monika.

Wyszli z centrum handlowego i poszli na parking. Tam ujrzeli Asię stojącą przy samochodzie swoim. Monika rzuciła się swej starszej siostrze na szyję.

- Widzę, że przywiozłaś sobie kolegę! – zawołała uśmiechnięta Asia i podeszła do Billa. Gdy ujrzała wokalistę z bliska, bardzo się z zdziwiła się i zapytała:

- Was machen Sie hier?

- Guten Tag – uśmiechnął się Bill i rzekł – Ty pewnie jesteś siostrą Moniki?

- T-tak… – westchnęła Asia. Nie mogła uwierzyć, że spotkała jednego z członków swego ulubionego zespołu.

- Musiałam rozdzielić chłopaków, ponieważ sytuacja tego wymagała – oznajmiła Monika i opowiedziała swej siostrze o wydarzeniach we Włoszech. Gdy wsiedli wszyscy do samochodu, wstąpili do sklepu, aby kupić produkty na obiad. Po przyjeździe do domu Asia od razu pobiegła do kuchni, a Monika zaprowadziła gościa do pokoju gościnnego. Tak naprawdę to był pokój, w którym przebywał były chłopak Asi, Marek, gdy musiał przygotować materiały do pracy. Był dziennikarzem. Zerwali ze sobą rok temu. Siostry postanowiły zrobić z tego pomieszczenia pokój gościnny i dokupiły łóżko i mały stolik. Pokój był zawsze czysty, ponieważ Asia ścierała w nim kurze i odkurzała raz w tygodniu.

- Tutaj będziesz spał – rzekła Monika – Nie mamy innego miejsca dla ciebie.

- W porządku, ładnie tu nawet – powiedział Bill i położył swoje walizki na łóżku. Mężczyzna usiadł obok swoich rzeczy. Wyglądał na przygnębionego.

- Wiem, Bill, że jest ci ciężko bez brata i przyjaciół, ale niestety, musiałam to zrobić – powiedziała do niego – Nie martw się, zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby złapać tego szalonego doktora!

- Wierzę w ciebie, jestem dobrej myśli, ale… jest mi trochę smutno, że nie ma przy mnie Toma – westchnął Bill.

- Mam propozycję! – oznajmiła Monika – Może chcesz się ze mną przejść po okolicy albo może porozmawiać z moją siostrą? Ja jej przy okazji pomogę w obiedzie.

- Możemy pogadać z twoją siostrą – powiedział wokalista i oboje weszli do kuchni, gdzie Asia piekła kurczaka.

- Asia jest twoim prawnym opiekunem? – zapytał Bill, gdy usiadł przy stole.

- Tak, dlatego z nią mieszkam – odparła Monika.

- A ty Joanno, czym się zajmujesz? – zapytał znów Bill.

- Pracuję jako tłumacz niemieckiego i angielskiego – odpowiedziała Asia.

- No to się nie dziwię, że Monika mówi tak świetnie po angielsku – uśmiechnął się piosenkarz i dodał – Szkoda, że po niemiecku nie możesz z nami rozmawiać.

- Niestety, ale miałam do czynienia zawsze z anglojęzycznymi artystami, więc angielskiego się lepiej nauczyłam niż niemieckiego – powiedziała Monika.

- Poza tym nigdy nie przypuszczałyśmy, że dostanie was – dodała Asia.

Nagle zadzwonił telefon. Był to Tomasz.

- Mamy namiary na Dawida Zeszycika! – zawołał Tomasz – Jest w Polsce nawet!

- Gdzie dokładnie? –  zapytała szybko Monika.

- Trudno dokładnie go zlokalizować, ale jest gdzieś w twojej okolicy! – powiedział Tomasz.

- Okej, dzięki za informację, szefie – rzekła Monika. Gdy weszła do kuchni, akurat kurczak był już gotowy. Szybko zjadła i przygotowała się do złapania zawodowego porywacza.

- Idziesz na misję? – zapytała Asia, patrząc na przygotowania swojej siostry.

- Dawid Zeszycik jest gdzieś w naszej okolicy! – zawołała Monika.

- To ja włączę system antywłamaniowy i zamknę dom – powiedziała Asia, a Monika wybiegła z domu.

Skradała się po terenie swego osiedla, szukając przestępcy. Ukrywając się za samochodami i  krzakami, szukała mężczyzny w czarnym płaszczu i okularach.  Chodziła tak po osiedlu przez pięć godzin. W końcu postanowiła obejrzeć teren wokół jej domu. Gdy zbliżała się do ulicy, na której mieszka, niespodziewanie ktoś chwycił ją za szyję i zaczął dusić.

- Dalej już nie pójdziesz! – krzyknął mężczyzna. Monika rozpoznała jego głos. Był to Dawid Zeszycik. Dziewczyna z całych sił próbowała go przewrócić, ale Zeszycik był nieugięty. W końcu postanowiła przewrócić się wraz z nim. Przez to mężczyzna uderzył się o o chodnik i stracił przytomność.  Monika na na szczęście upadła na niego. Uwolniła szyję z jego rąk, wstała i zadzwoniła do swojego szefa.  Oczekując na jego przybycie, zakuła nieprzytomnego Zeszycika  w kajdanki.    Kilka minut później Tomasz pojawił się wraz z eskortą agentów, którym nakazał zabranie przestępcy do samochodu. Podszedł do Moniki i rzekł:

- Złapałaś Zeszycika… Czy chcesz się podjąć zadania złapania Arzta?

- Tak – odparła zdecydowanie Monika –  Mam za zadanie ochraniać swych klientów, prawda? Dlatego chcę się rozprawić z Arztem! Nie mogę już patrzeć, jak on zmusza wielu artystów, którzy mają swoich fanów, do takich rzeczy! Oni przecież są dla nich wzorami! Nigdy nie wybaczyłabym sobie, gdyby zakochane w nich fanki kupiły to świństwo!

- W porządku, to damy ci znać, jeżeli znajdziemy go gdzieś – powiedział Tomasz i wsiadł do swego czarnego ferrari i odjechał wraz ze świtą agentów wiozących nieprzytomnego Zeszycika szarą ciężarówką.

Wróciła do domu bardzo zadowolona. Od razu oznajmiła Billowi i Asi o swoim sukcesie.

- To super, że udało ci się z nim rozprawić! – zawołał Bill z radością.

- Teraz to już oznacza jedno: nikt was już nie porwie! – powiedziała Monika i dodała – Jutro pójdę do szkoły, bo pojutrze jest sprawdzian z biologii. W sobotę ruszam na misję złapania Arzta!

Monika następnego dnia poszła do szkoły. Nadrobiła zaległości dzięki Anicie, a Asia napisała jej usprawiedliwienie ze wszystkich lekcji, na których nie była. Zbliżał się koniec roku szkolnego, więc Monika musiała na te kilka dni skupić się na nauce, ponieważ musiała wyciągnąć na piątkę z polskiego i  z angielskiego. Uczyła się  także do sprawdzianu z biologii, ponieważ chciała mieć czwórkę.

Za to Asia zajmowała się gościem. W tym czasie nie miała akurat dużo pracy, więc miała dla niego dużo czasu. Postanowiła, że wokaliście Tokio Hotel nie tylko na chwilę nie zmienią wyglądu, ale i tożsamość – na te kilka dni u nich miał na imię Martin i był kolegą  Asi. Razem spacerowali po mieście, rozmawiali, nawet Bill gościł w jej pracy dwa razy.

- Muszę przyznać, że ty i Monika jesteście naprawdę sprytne – powiedział Bill, gdy wraz z Asią wracał ze spaceru do domu.

- Wiesz, ja też byłam nastoletnią agentką, więc wiem co i jak się robi – odparła Asia z uśmiechem – Jestem bardzo zaskoczona, że moja koleżanka z pracy, Anna w ogóle cię nie poznała!

- Ta blondynka, która siedziała obok ciebie? – zapytał Bill.

- Tak, dokładnie. Mówię prawdę, jest ona naprawdę spostrzegawcza i inteligentna. – odpowiedziała Asia – Wie o naszej tajemnicy i kiedyś, gdy do pracy przyprowadziłam pewnego aktora, to od razu się skapnęła, kto to jest, mimo, że był również przebrany!

- No to nieźle… – rzekł Bill.

Gdy weszli do domu, Monika siedziała w swoim pokoju i odrabiała lekcje. Po wykonanych obowiązkach, postanowiła ułożyć sobie plan ataku na Arzta. Tomasz zadzwonił do niej rano i przekazał jej informacje dotyczące  miejsca, gdzie się znajduje szalony doktor. Okazało się, że przebywa w domku w Rzymie, w tym samym, w którym byli umieszczeni członkowie zespołu Tokio Hotel. Gdy dziewczyna to usłyszała, zaśmiała się głośno i powiedziała:

- Co za idiota! Wielki naukowiec, a nie wie, że właśnie wpadł w paszczę lwa!

W piątek wieczorem Monika się spakowała i pojechała autobusem do Krakowa, by wsiąść do samolotu lecącego do Rzymu. Gdy była na miejscu w nocy, pan Antoni odwiózł ją pod bramę ich domku. Dziewczyna dostała się na teren działki przez mur, przechodząc po ścianie muru dzięki specjalnym butom i rękawiczkom, które przylepiały się do wielu powierzchni, w tym kamienia. Cichutko zeskoczyła za drzewami. Sprawdziła,czy biuro projektów jest otwarte. Na szczęście nigdzie w budynku nie było zaświecone światło. Z tego co słyszała, to doktor Arzt lubował się w laserach, co oczywiście widać było – przed wejściem do domku znajdowały się włączone lasery.

- O kurczę, mam nadzieję, że uda mi się przejść przez nie bez szwanku! – szepnęła do siebie Monika i rozpoczęła przechodzenie przez linie lasera. Dawno nie robiła szpagatu lub nie stawała na rękach, więc gdy znalazła się przed drzwiami do domku, była trochę obolała. Szybko otworzyła drzwi i weszła do środka krzycząc:

- Jesteś zatrzymany!

Jednak w domku nikogo nie było. Popatrzyła do kuchni, łazienki i do drugiego pokoju z łóżkiem. Po szalonym naukowcu ani śladu. Nagle w pomieszczeniu rozległ się zielony gaz. Monika chciała uciec, lecz drzwi jakimś cudem były zamknięte. Po chwili dziewczyna straciła przytomność.

Obudziła się w ciemnym pomieszczeniu. Leżała na czymś zimnym, ręce i nogi miała przywiązane do czegoś. Nagle poraziło ją silne światło i zobaczyła, ze znajduje się w pomieszczeniu przypominające laboratorium. Zobaczyła, że jest przywiązana do żelaznego stołu.

- No, witam panią… – odezwał się skrzeczący głos. Należał do niskiego, chudego mężczyzny w białym fartuchu. Miał bladą, pomarszczoną twarz, wory pod oczami i ogromną bliznę na policzku.

- Puść mnie! – krzyknęła Monika.

- Oj, obawiam się, że to jest niemożliwe – powiedział Arzt i zaśmiał się złowieszczo. Podszedł do szarego stołu z szufladami niedaleko Moniki i wyciągnął nóż. Podszedł do dziewczyny i już chciał podciąć jej gardło, gdy nagle zgasło światło. Doktor krzyknął:

- Cholera! Znowu odcięli mi prąd!

Monika usłyszała, że mężczyzna odszedł od niej. Dziewczyna wyczuła w swoich spodnia laserowy długopis. Niestety, nie miała możliwości sięgnięcia po niego. Postanowiła podnosić ręce jak najwyżej, aby z jak największą siłą oderwać sznurki od stołu. W tym czasie Arzt wyszedł. Po kilkunastu minutach Monika uwolniła swoje ręce. Potem szybko rozwiązała swoje stopy. Niespodziewanie  światło się zaświeciło. Gdy Arzt zobaczył, że jego więzień się uwolnił, od razu chciał rzucić się na Monikę, lecz dziewczyna zrobiła szybki unik, przez co szaleniec uderzył się o stół i upadł na podłogę. Monika szybko wyciągnęła z drugiej kieszeni kajdanki i zakuła mu dłonie. Potem szybko zadzwoniła do Michała, który znajdował się obok w drukarni.

- Kurczę, dziewczyno Tomasz to cię chyba hojnie wynagrodzi za tego gościa – uśmiechnął się Michał, kiedy wszedł do pomieszczenia w biurze projektowym.

- Kto wpadł na pomysł, aby go tu sprowadzić? – zapytała Monika.

- Sam tutaj przyjechał z myślą, że znajdzie tu zespół – odpowiedział Michał – Szkoda, że nie słyszałaś, jak się wydzierał, gdy zobaczył, że tu nikogo nie ma!

Po tych słowach zabrali nieprzytomnego Arzta i poszli do drukarni.

Dwa dni później Monika wróciła do domu. Zastała w nim cały zespół Tokio Hotel.  Każdy z członków grupy przytulił dziewczynę i podziękował za ratunek. Pojawił się również Tomasz, który wręczył dziewczynie czek na dziesięć tysięcy złotych za wykonanie misji. Dodatkowo zespół wręczył jej plakat z autografami wszystkich członków i bilety dla Moniki i Asi na koncert Tokio Hotel w Brazylii.

- Nie wiem, jak wam dziękować – powiedziała wzruszona Monika – Brak mi po prostu słów…

- Dobry agent zasługuje na nagrody! – powiedział Tom. Wszyscy pożegnali się z siostrami, a na odchodne Bill powiedział do Asi:

-No to się zdzwonimy niebawem!

- Spoko! –  odrzekła Asia.

- Co to miało być, Asia? – zapytała lekko zdziwiona Monika.

- Obiecałam Billowi, że zadzwonię do niego jak będziemy w Brazylii – odparła Asia – Powiedział mi, że zaprowadzi nas do ich hotelu i pojedziemy sobie na wycieczkę po Rio de Janeiro!

- A o to… – westchnęła Monika – A ja myślałam, że…

- No wiesz co?! – zdenerwowała się Asia -Myślałaś że ja i Bill…

- Spełniłoby się twoje marzenie z gimnazjum… – powiedziała Monika z uśmiechem.

- A może tak byś posprzątała w swoim pokoju, co? – zapytała Asia i Monika poszła od razu do swego pokoju ze skwaszoną miną.

 

Nocny Intruz

Nadszedł wieczór. Monika zadzwoniła do Luigiego, jej przyjaciela Włocha, którego tata miał niedaleko pizzerię. Zamówiła trzy pizze. Kiedy cała piątka jadła jak szalona, ponieważ wszystkim bardzo smakowało, Bill zapytał:

- W jaki sposób zostałaś nastoletnią agentką?

- Moja siostra była agentką w tej agencji – zaczęła trochę nieśmiało Monika – Gdy skończyła dwadzieścia lat, musiała już zrezygnować i mi zaproponowała tą pracę.

- A dlaczego zrezygnowała akurat w wieku dwudziestu lat? – zapytał Tom.

- Nastoletnim Agentem można być od 13 do 20 lat właśnie.

- To zgłosiłaś się, gdy miałaś 13? – spytał Bill i pożarł kawałek pizzy.

- Tak, ale wcześniej musiałam jeszcze przejść specjalne szkolenie – odpowiedziała Monika i dodała – Uczyłam się sztuk walki, używania szpiegowskiego sprzętu…

- To dlatego umiałaś zamontować kamery! – uśmiechnął się Georg.

- Podoba ci się ta praca? – zapytał Gustav.

- Of course! – odrzekła Monika, uśmiechając się i dodała – Oczywiście nie tylko dlatego, że mogę poznać jakieś sławne osoby, ale i dlatego, że bardzo lubię podróżować i przynajmniej oglądać przez szybę w samochodzie zabytki…

- A masz do czynienia często z bardzo niebezpiecznymi ludźmi? – zapytał znów Bill.

- Najczęściej mam do czynienia z chorymi psychicznie ludźmi, stalkerami albo z takimi szalonymi naukowcami jak doktor Arzt – odpowiedziała Monika.

- A jak w ogóle dzielisz naukę z byciem agentem? – zapytał Georg.

- W klasie mam jedną najlepszą przyjaciółkę, która przysyła mi wszystkie lekcje i informuje o sprawdzianach – odparła Monika. Na wspomnienie o Anicie w oczach dziewczyny pojawiły się łzy. Wszyscy panowie uśmiechnęli się do niej i Tom zapytał:

- Bardzo ją lubisz?

Monika twierdząco pokiwała głową i rzekła:

- W szkole nikt mnie nie lubił. Wszyscy się ze mnie śmiali, przezywali mnie, jeszcze do tego straciłam rodziców dwa lata temu, co sprawiło, że jeszcze więcej ludzi się ze mnie naśmiewa.

Po tych słowach zapłakała gorzko. To prawda, że bardzo lubiła swą pracę i dawała jej wiele radości. Sprawiała, że zapominała o tym, co działo się w szkole. Koledzy i koleżanki śmiały się z niej, ponieważ przyznała się raz, że lubi zespół Tokio Hotel, a nie takich wykonawców, jak większość klasy. Przez to stała się obiektem niezbyt miłych żartów.

- Przepraszam bardzo… – powiedziała Monika, gdy doszła do siebie. Było jej trochę przed chłopakami wstyd.

- Nic się nie stało – odezwał się Tom.

- Każdy przecież przechodzi czasami trudny okres w życiu – dodał Bill – Przecież jesteśmy tylko ludźmi.

- I lepiej zjedz swój kawałek pizzy, bo Gustav ci zaraz to zje! – zażartował Georg.  Monika na to otarła łzy i uśmiechnęła się szeroko.

Po kolacji wszyscy poszli do środka. Zaczęła się walka o łazienkę.  Wszyscy członkowie zespołu chcieli, aby to Monika poszła najpierw się umyć, lecz dziewczyna powiedziała, że musi zainstalować jeszcze kilka rzeczy w domku. Chłopaki to zrozumieli i Bill wraz z Tomem zaczęli się przeciskać w drzwiach do malutkiej łazienki. Monika patrzyła na tą sytuację ze śmiechem, aż w końcu wzięła się do pracy. Wyciągnęła ze swojej walizki  jakieś pudełko i kilka metrów kabli. Wszystko Starannie podłączyła do wszystkich kontaktów .

- E… What’s this? – zapytał Gustav.

- To jest system, dzięki któremu nikt tu nie wejdzie, jeżeli będzie zdolny do rozwalenia drzwi – odpowiedziała Monika – Wiele razy tak się zdarzało przy mojej pracy, więc wolę być ostrożna.

- Rozumiem – odparł Gustav.

Gustav i Georg spali razem na kanapie, a Tom wraz z Billem na łóżku znajdującym się w sąsiednim pomieszczeniu. Monika spała w śpiworze na podłodze przed Gustavem i Georgem. Nagle zamek do drzwi sam się przekręcił, przez co drzwi się otworzyły i do środka wszedł jakiś mężczyzna. Gdy tylko postawił krok na podłodze, od razu zaświeciło się światło i włączył się alarm. Monika zaraz się obudziła i wyskoczyła ze śpiwora prosto na włamywacza. Gdy go przytrzymała, od razu zadzwoniła do agentów, którzy nocowali w sąsiedniej drukarni i panowie wzięli przestępcę.

- Co oni z nim zrobią? – zapytał Georg.

- Przesłuchają go  - odparła Monika i dodała – Chodźmy już spać.

Następnego dnia Monika obudziła się wcześnie rano. Wszyscy członkowie zespołu jeszcze spali. Wstała cichutko, zjadła śniadanie i po porannej toalecie odłączyła cały sprzęt do wykrywania intruzów. Nie chciała budzić nikogo, więc wyszła z laptopem na podwórko. Usiadła sobie niedaleko drzwi i przeglądała pocztę elektroniczną. Odebrała wiadomość od Anity, która napisała jej w wiadomości wszystkie lekcje z poprzedniego dnia i poinformowała ją o zbliżającym się sprawdzianie z matematyki. Anita zawsze wiedziała, że jeżeli Moniki nie ma w szkole, to znaczy, że jest na misji. Od razu, gdy przychodziła do domu wysyłała jej e – mail z lekcjami. Monika zawsze bardzo się cieszyła z tego powodu. Dzięki temu zawsze mogła się pouczyć do odpowiedzi, czy do sprawdzianu, gdy się jej nudziło podczas misji.

Przez dobre dwie godziny siedziała przed komputerem i przeglądała internet. Nagle drzwi się otworzyły i przed domem szybko pojawił się pewien mężczyzna w szerokich szortach i w bluzce z krótkim rękawem. Miła czarne włosy i nosił ciemne okulary.

- O, cześć Michał! – zawołała do niego Monika. Wyłączyła laptopa i pobiegła do niego.

- Siemka Monia – przywitał się z nią Michał i dodał – przesłuchaliśmy tego gościa, co włamał się do wa wczoraj w nocy.

- Kto to jest? – zapytała poważnie Monika.

- To jest jeden z pomocników Dawida Zeszycika, tego speca od włamań – odpowiedział Michał i dodał – Trochę trudno było uwierzyć w to, bo koleś przyznał się nam do wszystkiego od razu!

- Powiedział naprawdę wszystko? – zdziwiła się Monika.

- Powiedział nam przede wszystkim to, że miał za zadanie porwać jednego z członków zespołu, ale nie miał pojęcia, że jest tu już jakiś agent – odparł Michał  i dodał – Porwanie jednego z przyjaciół miało zmusić pozostałych do zgody na udział w kampanii reklamowej tego jego świństwa!

- Dziękuję wam za pracę, do zobaczenia później! – pożegnała się Monika i Michał poszedł.

Gdy Monika weszła do domku, Gustav wraz z Georgem jedli śniadanie.

- Good Morning! – zawołali obaj chórem.

- Cześć, dobrze się spało? – zapytała Monika.

- Dopóki ktoś się do nas nie włamał, było okej – odparł Georg. Monika opowiedziała im wszystko to, co usłyszała od Michała.

- To dobrze, że u nas byłaś – odezwał się Gustav – W przeciwnym razie byłaby niezła kicha.

- O czym gadacie? – zapytał Bill, który stał w drzwiach sąsiedniego pokoju i ziewał szeroko. Georg opowiedział mu, co Monika powiedziała wcześniej. Mężczyzna nic nie odpowiedział, tylko uśmiechnął się do Moniki i obudził swojego brata, a potem opowiedział mu wszystko, co usłyszał.

Gdy wszyscy byli już ubrani i najedzeni, Monika oznajmiła:

- Skoro wszyscy są ogarnięci, to może pojedziemy pozwiedzać Rzym?

- Świetny pomysł, ale wiesz, że nami możesz wywołać niezłą burzę? – odezwał się Tom.

- Wiem, więc dlatego załatwiłam dla was specjalne wejściówki do wszystkich muzeów w mieście – rzekła Monika.

- A  o  jakiś klubach nie pomyślałaś? – zapytał Bill.

- Nie, bo ja nie mogę wchodzić do takich miejsc, ponieważ jestem niepełnoletnia! – powiedziała ostro Monika.

- Och, wolałbym już dorosłego agenta, a nie jakąś małolatę! – westchnął Bill.

- Przepraszam cię braciszku, ale ta małolata uratowała nas przed wariatem, który chciał jednego z nas porwać! – powiedział poważnie Tom.

- Dobra, uratowała nas, ale ty sobie ją wyobrażasz, jak może nas obronić, na przykład przed jakimś terrorystą albo przed tym doktorkiem? – odgryzł się Bill.

- Skoro jest wyszkolona, to czemu nie miałaby  dać sobie z nim rady? – zapytał Tom – Przecież nikt nie jest taki głupi, żeby wysłać do nas niedoświadczonego i niewyszkolonego ochroniarza! Bill! Uwierz w tą dziewczynę!

Monika wiele razy widziała takich scen. Przyzwyczaiła się do nich, jednak tym razem słowa Billa bardzo ja dotknęły. W końcu mówił to członek jej ulubionego zespołu! Nagle poczuła dłoń na swoim ramieniu. Odwróciła się w prawo i zobaczyła obok siebie Georga, który szepnął:

- Może lepiej z stąd wyjdziemy, co?

Po tych słowach wyszła wraz z Gustavem i Georgem wyszła na zewnątrz, zostawiając kłócących się bliźniaków.

- Poczekamy jak się uspokoją, a wtedy pójdziemy do jakiegoś muzeum – powiedział Gustav.

- Nie bierz tego do siebie, co mówił Bill – rzekł Georg  i dodał – Jest bardzo zdenerwowany całą sytuacją i brakuje mu imprez…

- Rozumiem, że ta sytuacja go przerasta – powiedziała Monika. Usiadła wraz z panami na murku basenu. Nagle z domku wyszli bracia Kaulitz. Podeszli do Moniki i Tom oznajmił:

- Bill chciałby ci coś powiedzieć.

- Przepraszam – wydukał Bill.

- Coś jeszcze chciałby ci powiedzieć! – powiedział ostro Tom, ściskając brata za ramię.

- Zachowałem się trochę chamsko wobec ciebie – rzekł Bill  i dodał – Jest mi trochę głupio.

- W porządku, nic się nie stało – uśmiechnęła się Monika i uścisnęła Billowi dłoń.

- To co? – odezwał się Gustav – Podbijamy Rzym?

- Pewnie! – zawołał wesoło Bill wszyscy zaczęli zbierać się do wyjścia.