Szukanie podejrzanych i znalezienie kolejnego członka zespołu

Galeria

Pan Byk oczywiście poprosił o pomoc Alinę, a ona Dawida, ponieważ obracał się trochę w przemyśle muzycznym. Jednak nie był tak popularny jak Red Pants, więc nie miał pojęcia, dlaczego pozostali członkowie grupy zniknęli, a wokalista został znaleziony w  śmieciach. … Czytaj dalej

Rozdział II Kiepski początek śledztwa i niespodziewane odkrycie

Alina zgodnie z obietnicą, poszła do klubu, w którym odbyła się pechowa impreza urodzinowa Moniki. Przy wejściu stało dwóch ochroniarzy. Jeden był bardzo gruby, wysoki i łysy, a drugi miał zawiązany kucyk i był chudy, ale mniej więcej tego samego wzrostu, co jego kolega. Alina podeszła do nich i zapytała:

- Dzień dobry, czy któryś z panów był może tydzień w tym klubie podczas imprezy urodzinowej? Moja przyjaciółka jest w szpitalu i chciałabym się dowiedzieć…

- Nie udzielamy takich informacji – przerwał jej łysy ochroniarz i dodał – Tą sprawą na pewno zajmie się policja, więc nie musi się pani martwić.

Po tych słowach Alina pożegnała się z ochroniarzami i ze smutną miną wróciła do swego samochodu.  W jaki sposób może zdobyć informację o tym , kto wtedy pilnował sali? Po kilku sekundach przypomniała sobie o swoim stroju na bal przebierańców z tamtego roku. Była przebrana za znaną spikerkę radiową, Helenę Jaskółkę. Wielu jej kolegów i koleżanek mówiło, że wygląda dosłownie jak ona. Nie pamiętała tylko jednego – czy ma jeszcze w domu przebranie. Potrafiła również dobrze naśladować jej głos.  Pojechała do domu i szybko zaglądnęła na strych.  Otworzyła starą skrzynię, która należała jeszcze do jej babci i znalazła czerwoną sukienkę, perukę z kręconymi włosami i czarne szpilki.  Wyprała te rzeczy, ponieważ były zakurzone, a potem włożyła na siebie, zrobiwszy wcześniej taki makijaż, żeby ochroniarze jej nie poznali. Tak przebrana pojechała znów pod klub, ale tym razem samochodem swojego taty. Gdy przyjechała na miejsce, wysiadła z samochodu i profesjonalnym krokiem wraz z telefonem podeszła do ochroniarzy i oznajmiła:

- Witam panów, nazywam się… Monika Jaskółka, jestem redaktorką gazety „Nowiny”.

- Dzień dobry, w czym możemy pomóc? – zapytał gruby ochroniarz, poprawiając włosy, których oczywiście nie miał.

- W tym o to klubie o mało co nie doszło do tragedii… – westchnęła teatralnie Alina i potem dodała – Biedna, młoda dziewczyna zatruła się dopalaczami. Będę pisać reportaż na ten temat i chciałabym się dowiedzieć, czy panowie nie zobaczyli czegoś podejrzanego…

- No wie pani… – odezwał się chudy ochroniarz i dodał – Cały czas obserwowaliśmy ludzi bawiących się w klubie, ale nie zobaczyliśmy niczego dziwnego.

- Na pewno? – zapytała Alina, poprawiając sobie perukę.

- No, może była taka jedna rzecz, która wydawała nam się podejrzana – rzekł gruby ochroniarz, a drugi oświadczył:

- Kilka kobiet przyniosło ze sobą jakieś tabletki… Myśleliśmy, że to narkotyki, ale okazało się, że to zwykłe tabletki antykoncepcyjne…

- Czy coś jeszcze wzbudziło u panów podejrzenia? – spytała znów Alina, udając dziennikarkę. Mężczyźni powiedzieli, że to było na tyle.  Alina podziękowała im i poszła do samochodu.

Gdy dziewczyna wróciła do domu, od razu tata się na nią zdenerwował, ponieważ bez pozwolenia wzięła jego samochód. Alina jednak go nie słuchała, tylko ściągnęła perukę, zdjęła z siebie ubranie i zamknęła się w pokoju. Jej zachowanie bardzo zdziwiło jej tatę. Pan Jurek zapukał do drzwi i zapytał:

- Alinko, czy coś się stało?

Po tych słowach wszedł do jej pokoju. Zastał swą córkę leżącą na łóżku na brzuchu.

- Córuś, dobrze się czujesz?

- Wyprałam, wyprasowałam ten głupi kostium i przebrałam się za tą dziennikarkę i jedynie co mi powiedzieli to to, że dziewczyny przyniosły ze sobą tabletki antykoncepcyjne!

- A ty znowu bawisz się w panią detektyw? – uśmiechnął się pan Jurek.

- To nie zabawa! To jest poważna sprawa! – krzyknęła Alina. Jednak zaraz się uspokoiła i opowiedziała całą historię Moniki tacie.

- Nie przejmuj się nimi, jestem pewny, że uda ci się znaleźć winowajcę.

- Może jeszcze przesłucham jej koleżanki? – zapytała Alina.

- Sądzę, że to dobry pomysł – uśmiechnął się tata i dodał – Może są jej koleżankami, ale nigdy nie wiadomo, co tak naprawdę o niej myślą i czy nie chciały się jej pozbyć. Jak to kobiety…

Po tych słowach mężczyzna pogłaskał swą córkę po głowie i wyszedł.

Następnego dnia tuż po zajęciach Alina zdecydowała się odwiedzić najpierw Agatę. Mieszkała ona w jednym z akademików znajdujących się około dwóch kilometrów od uniwersytetu. Właściwie to w tym samym, co Monika. Gdy Agata zobaczyła w drzwiach Alinę, zaśmiała się głośno i powiedziała:

- Jeżeli chciałaś do Moniki, to nie ten numer!

- Przyszłam do ciebie – oznajmiła poważnie Alina i dodała – Chciałabym z tobą porozmawiać na temat imprezy urodzinowej Moniki.

- Myślisz, że to ja dosypałam jej te świństwa do drinka, tak? – zdenerwowała się Agata i chciała coś dopowiedzieć, lecz Alina jej przerwała tymi słowami:

- Jeżeli pomożesz mi znaleźć tą osobę, która ją skrzywdziła albo chociaż powiesz, kogo podejrzewasz, to ja i Monika będziemi ci bardzo wdzięczne.

Po tych słowach Agata wpuściła ją wreszcie do swojego pokoju.

- W zasadzie, to nikogo nie podejrzewam – oświadczyła Agata, a potem dodała – W sumie nie mieści mi się w głowie to, że ktoś z nas, jej przyjaciół mógł jej zrobić krzywdę.

- Monika z nikim się wcześniej nie pokłóciła lub może często nie kłóciła? – zapytała Alina.

- Nie sądzę – odparła Agata, lecz po chwili powiedziała – No, może coś między nią i Frankiem się ostatnio źle układało, przynajmniej ja tak to widziałam.

- Zgadzam się z tobą – rzekła Alina i dodała – Ostatnio, gdy chciałam zapytać co u Franka, zawsze machała ręką i mówiła, że to, co zwykle.

- Mi też tak mówiła – powiedziała Agata i zapytała – Myślisz, że on może mieć coś z tym wspólnego?

- Trzeba to sprawdzić, sam przecież nam nie powie – oznajmiła Alina i na chwilę zapadła cisza.

- Wiesz, jednak Monika miała rację co do ciebie… – westchnęła Agata.

- To znaczy? – zdziwiła się Alina.

- Wszyscy zawsze myśleliśmy, że jesteś dziwna, ale widać, że całkiem spoko z ciebie dziewczyna – odpowiedziała Agata.

- Dzięki – rzekła Alina i pożegnała się z Agatą, dziękując jej za pomoc. Gdy dziewczyna chciała już wyjść, Agata oświadczyła:

- Jeżeli będziesz potrzebowała pomocy, to przyjdź, kiedy chcesz.

Dwa dni później Alina postanowiła odwiedzić Monikę, która już wróciła ze szpitala. Opowiedziała jej o tym, co do tej pory zrobiła.

- To faktycznie trochę trudna sprawa – rzekła Monika i dodała – Może zostawimy ją policji?

- Własnie ja chcę w ten sposób pomóc policji – powiedziała Alina.

- Ale ci jakoś to słabo wychodzi – rzekła z wyrzutem Monika.

- Wiem, ale Agata zdeklarowała mi się pomóc, co mnie osobiście bardzo zdziwiło…

- Agata chce ci pomóc? – zdumiała się Monika.

- Widocznie bardzo przejęła się tą sprawą i również chce odkryć, kto mógłby być sprawcą, dlatego śmiało możemy ją usunąć z listy podejrzanych – oznajmiła Alina.

Potem dziewczyny zorganizowały sobie domowe spa. Robiły sobie maseczki, malowały paznokcie, a potem oglądały przeróżne komedie romantyczne. Było już przed dziesiątą wieczór, gdy Alina wyszła z akademika prosto na przystanek. Obok tablicy z rozkładem jazdy, zobaczyła dwoje całujących się ludzi. Ten widok bardzo ją ucieszył, jednak uśmiech szybko zniknął z jej twarzy, gdy zorientowała się, że to Franek i Malwina. Szybko nałożyła kapiszon na głowę, aby jej nie poznali. O tym zdarzeniu myślała przez całą drogę do domu. Nie miała pojęcia, co zrobić: powiedzieć o tym  Monice, czy zachować to dla siebie?